niedziela, 30 marca 2014

Part 19

I tym razem sen nie był piękny i kolorowy. Obudziłam się i byłam cała zapłakana. Niall siedział na fotelu i z pustym wzrokiem się we mnie wgapiał.
- Nie powinienem był wtrącać się do twojego życia, ono było.
- Niall - potrząsnęłam nim - o czym ty do cholery mówisz.
 - Słyszałem - szybko stanął z dala ode mnie, unikał mnie - cały sen słyszałem. Ty się mnie boisz - pociekły mu łzy.
 - Niall!! Uspokój się do jasnej cholery. Ja - znów próbowałam go dotknąć ale mi nie pozwolił.
- Nie, odejdź. Ja nie chce cię krzywdzić, chce twojego szczęścia - teraz już płakał. Podeszłam i go przytuliłam, zaczęłam całować jego szyje.
- Posłuchaj mnie - mówiłam, nie przerywając czynności. Siedział bez koszulki więc zeszłam z pocałunkami na tors - ja jestem szczęśliwa teraz. Nie boje się ciebie - delikatnie położyłam go na łóżko - Kocham cię - szepnęłam mu do ucha i namiętnie pocałowałam.
 - Ale...
- Nie ma ale, zakochałam się. A ty kochasz mnie? - teraz się bałam, ale wyłącznie jego utraty.
- Kocham, bardzo kocham dlatego chce pozwolić ci ode...
 - Nie Niall! Zdecyduj kochasz mnie i chcesz żebym została albo nie kochasz i pragniesz bym odeszła - jeśli okaże się to drugie, to pragnął mnie jedynie przelecieć. Mocne dłonie chwyciły mnie w pasie i obróciły tak by to on był nade mną.
 - Kocham cię i chce byś została.
- Więc zostaje bo i ja ciebie kocham. W śnie nie bałam się ciebie, bałam się bo miałam cię stracić.
- Stracić mnie? Przecież krzyczałaś "Niall, prosze nie. Proszę nie rób tego"
- Tak, chciałeś się bić z Max'em o mnie a ja się o ciebie bałam.
 - Spokojnie, on nie ma ze mną szans.
- Niall!!!
- No, co. Mówię prawdę.
- To mnie i tak nie bawi, boje się o ciebie. Że coś ci się stanie, że...
- Mówię on nie ma ze mną szans. Zaczynając od tego że jestem o badzo dużo starszy a koncząc na tym że bardziej umięśniony.
- Niall!!!
 - Dobrze, już dobrze - pochylił się nade mną i czule pocałował.
- Pięknie, kocham Cię. Rób tak częściej...
- Ale że tak - znów mnie pocałował.
- Tak... To słodkie.
- A może tak - mocno mnie przytulił i zaczął całować po szyji.
- Tak też - zaśmiałam się.
- A tak ?
 - Droczysz się ze mną - zaczęłam wić się ze śmiechu bo mnie łaskotał.
- Niall, przyszedł...
- O... Przepraszam - rudzielec który wszedł nam do pokoju chciał wyjść.
- Przyszedł, kto? - zapytał Niall.
- Paul z jakąś nieprzytomną dziewczyn.
-  Zaraz zejdziemy, idź na dół.
- Chyba musisz zejść.
- Chodź ze mną, Paul nie zabija więc to nie jego sprawka. Musiał ją znaleźć.
- Dobrze - założyłam spodnie które leżały na oparciu fotela i razem z Niallem wyszliśmy z sypialni udając się na dół.
- Dooona - krzyknęłam widząc, prawie martwe ciało dziewczyny.
 - Znasz ją? - zdziwili się.
- To moja przyjaciółka, co z nią?
- Przemienia się, znaczy jeśli jej nie pomożemy to umrze. Zrobił to jakiś młody i...
- Ona, ona będzie wampirem?! - krzyknęłam przestraszona.
- Albo to albo śmierć. Więc co...?
- Ja.... Nie wiem, nie chce za nią podejmować takich decyzji! - rozpłakałam się.
- Spokojnie.
- Niall co byście zrobili gdyby mnie tu nie było, lub gdyby to nie była moja przyjaciółka.
- Eee.... Niestety ale, pozwolilibyśmy jej umrzeć bo zajmowanie się młodymi nie jest dla nas, znaczy my lubimy zabawę i podróże a tak młody wampir musi mieć spokój i stały dom przez kilka lat...
- Niall - wtuliłam się w jego tors a po moim policzku popłynęły łzy, mocząc go. Przytulił mnie i głaskał po głowie, ja zrozumiałam że podjeli decyzję Dona umiera. Gdy stałam tak wtulona w Niala do domu przyszedł Harry.
- Co się dzieje?
- Przyjaciółka Nat umiera - Zayn wskazał palcem ciało Dony na kanapie.
- Przemieńcie ją w takim razie. Wiem że zazwyczaj tego nie robimy ale...
- Chce ci się nią opiekować? Bo nam nie - Liam też płakał.
Harry nie zastanawiał się długo podszedł do niej i szybko ugryzł swój nadgarstek z krwią przyłożył do jej rozchylonych ust i nalał trochę krwi.
- Hazz - krzyknęliśmy wszyscy, nawet ja.
- Zajme się nią, Niall pamiętasz jak było z Jessie? Jak potem się Pezz czuła. Chcesz by twoja dziewczyna się tak czuła?
- Nie, ale myślisz ze przyjaciółka wampir sprawi że poczuje się lepiej? Ona ją będzie chciała zabić.
 - Nie jeśli...
- Nie ma mowy, nie zgadzam się - pomyślałam że chodzi o moją przemianę.
- Co jest - zapytałam po chwili mierzenia się wzrokiem przez chłopaków.
- On chce żeby zmieszać twoją i jego krew i jej podać - Niall mocno mnie przytulił.
- Co to da?
- Twoja krew będzie jej życiem, nie będzie miała ochoty cię zjeść. Nie umiem tego wytłumaczyć ale podczas przemiany podaje się wampirowi wampirzą krew by ta go nie pociągała. Jeśli poda się komuś przy przemianie także ludzką krew, ale tylko jednej osoby, to ten wampir nie będzie pragnął tej krwi - wytłumaczył Hazz, a ja znalazłam się przy nim.
- Zgoda - wszyscy skierowali swój wzrok na mnie a Harry zrobił lekkie nakłucie mojego nadgarstka i nalał trochę mojej krwi do kubeczka po czym dolał tam swoją i je wymieszał.
- Byłaś pewna?
- Tak...
- Ale... - Niall był zrozpaczony.
- Ale nie ma, to moja przyjaciółka - szepnęłam i go pocałowałam a on się od razu rozluźnił

sobota, 8 marca 2014

Part 18

Ten rozdział zawiera sceny erotyczne!!

 Jego ręce wędrowały po moich plecach i brzuchu, Niall delikatnie odpiął mój biustonosz i szybko go ze mnie zdjął, delikatnie zaczął pieścić moje piersi. Szybko zdjęłam mu spodnie z bokserkami. Już oboje leżeliśmy zupełnie nadzy, namiętnie wpiłam się w jego usta. Oboje byliśmy gorący, czułam jak jego męskość staje się twarda pod moim dotykiem. Niall ciągle błądził rękoma po moim ciele, nasze oddechy z każdą sekundą stawały się coraz szybsze. Ciała zgrywały się ze sobą, w pewnym momencie Niall chwycił mnie za nadgarstki, uniemożliwiając mi błądzenie po jego ciele. Ręce dał mi ponad głowę i mocno przytrzymał. Początkowo tylko się nade mną pochylał i patrzył w moje oczy, gdy i ja skoncentrowałam się na jego błękitnych oczach mocno wszedł we mnie, jęknęłam a on zaczął się szybko poruszać. Z każdą kolejną sekundą, z każdym następnym pchnięciem jęczałam głośniej a on oddychał coraz szybciej. Moje plecy wyginały się w łuk dopasowując się do jego penisa. Podniosłam tułów i pocałowałam go, odwzajemnił mój pocałunek nie przestając wchodzić i wychodzić ze mnie. W pewnym momencie przestał le tylko na moment, po czym znów gwałtownie we mnie wszedł tak że po kilku kolejnych głębokich pchnięciach doszłam a on kilka sekund po mnie. Nie zdziwiłam się że ten stosunek był cudowny, tym razem ja też tego pragnęłam to nie był Max który próbował się do mnie dobrać. Dotyk mojego blondynka był dla mnie kojący.
- Nat, kocham cię - szepnął mi do ucha opadając na mnie.
- Ja ciebie też blondasiu - zaśmiałam się...
- Farbowany blondyn - uściślił.
- Właściwie nic o tobie nie wiem - uświadomiłam sobie to po raz pierwszy.
- Co byś chciała wiedzieć - powiedział, kładąc się obok mnie.
- Wszystko, chce wiedzieć wszystko o osobie z którą jestem.
- To zajmie z jakieś sto lat a w międzyczasie sama poznasz wiele rzeczy, wiele się też jeszcze stanie.
- Mamy czas.
- Wieczność - zaśmiał się - a więc, pochodzę z Irlandii. Moi rodzice byli prostymi ludźmi, miałem brata Grega - uświadomiłam sobie że brat nie zginął w wypadku ale umarł - ten założył rodzinę, ale popadł w długi u złego człowieka, właściwie wampira. Stracił wszystko, żonę syna. Oni myśleli że umarł, a tak na prawdę stał się wampirem. Ja w tym czasie byłem już wampirem od czterech lat, po jego "śmierci" przez kilka lat zajmowałem się jego żoną i synem. Niestety potem musiałem wyjechać, zbliżały się moje dwudzieste dziewiąte urodziny a ja ciągle miałem dwadzieścia jeden. Nie uciekłem, dostałem awans że tak powiem. Przez sześć lat wysyłałem im pieniądze, po czym "zginąłem" w drodze z pracy. Na kilka lat wyjechałem do Ameryki a tam co roku zmieniałem adres, potem wróciłem do Europy. Pomieszkiwałem w Hiszpanii, Danii aż w końcu wróciłem do Irlandii. Dwadzieścia parę lat temu zamieszkałem w Anglii... Z chłopakami i dziewczynami znam się około 135 lat - zaśmiał się, poznaliśmy się nim staliśmy się wampirami. Trzymamy się razem od przemiany, znaczy z chłopakami bo Pezz jest o kilkanaście lat młodsza tak samo jak Eli. Dan natomiast jest z nami od siedemdziesięciu sześciu lat...
- Czyli wkradam się do rodziny.
- Nie, nie myśl tak. Ty jesteś już częścią tej rodziny.
- Dobrze. A co z twoim bratem...
- Zniknął, nie wiem czy żyje czy nie. Od prawie osiemdziesięciu lat nie daje znaku życia...
- Przykro mi - po moim policzku popłynęła pojedyncza łza, nie wiem czy ja bym wytrzymała taki brak wiedzy.
- Uśmiechnij się, nie chce byś była smutna - powiedział i otarł moją łzę....
- Przepraszam - posłałam mu uśmiech.
- Idź spać, jesteś tylko człowiekiem - powiedział i przykrył mnie kołdrą.
- No dzięki, tylko człowiekiem. - Eh, chodziło mi o to że nie jesteś wampirem i MUSISZ spać. Ale już niedługo.
- Trzy lata, wcale nie tak długo - westchnęłam...
- Proszę nie myśl o tym tak, za niedługo będą dwa... Potem jeden.
- I w końcu zero.
- A potem będziemy mieć wieczność dla siebie - pocałował mnie i zgasił lampkę. Obudziłam się w nocy cała spocona, Nialla'a nie było obok - pomyślałam że miał dość siedzenia przy mnie i wyszedł jednak on po chwili wszedł do pokoju ze szklanką wody.
 - Nie mogłem cię dobudzić, śnił ci się jakiś koszmar - zamknął drzwi i usiadł na brzegu łóżka.
 - Już dobrze, ta woda dla mnie - wskazałam szklankę a on mi ją podał i skinął lekko głową.
Siedzieliśmy tak jeszcze kilka może kilkanaście minut po czym mocno wtulona w nagi tors Niall'a zasnęłam po raz kolejny. Poczułam jak delikatnie położył nasze ciała na materacu łóżka. Szybkim i spraqwnym ruchem przykrył mnie kołdrą, na której nie tak dawno leżałam i mocniej przytulając pozwolił oddać mi się krainie morfeusza.

Part 17

Rozdział zawiera sceny, które mogą być rażące dla niektórych osób.... *-* Jeśli nie chcesz to po prostu pomiń ten rozdział (wstawię streszczenie w następnym poście) lub po prostu omiń ten fragment :*

 - Jak się czujesz w naszym towarzystwie - zapytał.
- Dobrze, o dziwo bardzo dobrze.
- Słyszałem że nie uciekłaś, nie boisz się, nie brzydzi cię picie krwi. To niesamowite.
- Zawsze uciekają? Brzydzi ich krew?
- Tak zawsze, znaczy teraz już nie zawsze.
Zerknął w okno a ja podążyłam za jego wzrokiem. Zobaczyłam Max'a stojącego obok Louis'a podali sobie ręce ale mój przyjaciel nie był z tego zadowolony. Max ruszył w stronę drzwi, wzięłam kolejny łyk alkoholu i oparłam się o fotel.
- Dobrze się czujesz? Za mocny?
- Dobrze się czuje i nie jest za mocny.
- Max? Poznałaś go to dlatego Niall prosił by cię teraz pilnować...
- Pójdę do sypialni.
- Dobra, tam będziesz bezpieczna... Weź sobie jeszcze drinka, Niall albo ja tam przyjdę jak Max sobie pojedzie...
 Szybkim i pewnym krokiem ruszyłam do sypialni, z drinkiem w ręku. Otworzyłam drzwi i postawiłam kieliszek na komodzie, zaświeciłam lampkę... Przyjemne ciepłe światło oświetliło pomieszczenie. Ściągnęłam buty, ponownie chwyciłam kieliszek do ręki, muzyka dostawała się nawet tutaj.
- Myślałem że już nie przyjdziesz - usłyszałam głos za swoimi plecami.
- Max - przeraziłam się.
- Tak kotku, ja - uśmiechnął się i podszedł bliżej - wiesz kim jestem więc nie mam aż takiej przewagi jak zwykle - błysnął dwoma kłami.
 - Czego chcesz, jestem dziewczyną Niall'a.
 - Może jesteś, może nie tego pewnym być nie mogę nie przedstawił cię mi jeszcze...
 - Wal się Max!
- Nie grzeczna, nie grzeczna jesteś. Ale ja sobie z tobą poradzę - podszedł do mnie bliżej a ja mimowolnie zrobiłam krok do tyłu, niestety był szybszy i silniejszy. Przytrzymał mnie i oparł o drzwi. - Już nie jesteś taka odważna, a szkoda... Chodźmy na łóżko śliczna.
- Wal się Max - próbowałam go odepchnąć. Ale on mocno chwycił mnie i rzucił na łóżko.
- Walić, a może popieprzę sobie ciebie - uśmiechnął się i dotknął swoją ręką moich nagich ud. Jego ręka powoli wędrowała w górę, szybkim i sprawnym ruchem ściągnął mi majtki.
- Max. Weź. Mnie. Zostaw - podkreśliłam każde ze słów, nie bałam się tego co chciał zrobić. Bałam się że Niall przez to mnie zostawi, że będzie się mnie brzydził.
- Och kotku, kotku - poczułam jego ciepły oddech na skórze, jego ręce podniosły moją sukienkę. Leżałam więc nie mógł jej zdjąć.
- Max. Zostaw. Mnie. W. Tej. Chwili - prawie wrzeszczałam.
- Najpierw się z tobą zabawię - powiedział całując mój brzuch.
- A może jednak nie! - usłyszałam krzyk z drzwi - Puść ją JUŻ, nie rozumiesz że jest ze mną? Chyba Ci o tym powiedziała - Niall odciągnął już mojego napastnika.
- Może i mówiła, ale pewnym być nie mogę - zaśmiał się.
- Teraz już jesteś? - tym razem odezwał się Louis stojący za plecami blondynka - Możesz przestrzegać chociaż tych podstawowych zasad - warknął.
- Nic Ci nie jest kochanie - Horan był już przy mnie, ale bał się mnie dotknąć...
- Nic, spokojnie kochanie - przysunęłam się do niego poprawiając sukienkę, bieliznę już na siebie dawno założyłam, objęłam jego szyję i przytuliłam się. Słyszałam oddech ulgi i już pewnie objął mnie.
- Masz szczęście że nie jest do mnie uprzedzona bo bym cię zabił - Horan ze mną na rękach obrócił się w jego stronę.
- Boshe, co jej by się musiało stać. O czym musiałaby się dowiedzieć by od ciebie uciec? - zapytał Lou z uśmieszkiem...
- Musiałby zginąć, zabić mojego ojca albo... Sama już nie wiem - zaśmiałam się. Horan mocno mnie przytulić.
 - Nigdy - szepnął mi do ucha.
Objęłam go mocniej nogami w pasie i rękoma za szyję po czym czule pocałowałam.
- Eh, wracamy na imprezę? Masz jeszcze na nią ochotę?
- Jasne, jeśli tylko idziesz ze mną.
- Idę, teraz ludzi będzie już coraz mniej. Zbliża się trzecia więc część śpi a część wyszła. Pozostanie niewielu, więc będzie więcej wampirów.
 - No i...?
- Zadziwiasz mnie, jeden z nas, Max, próbował cię właśni zgwałcić ale to ci nic nie robi... Kocham cię wariatko - pocałował mnie i wyszliśmy z pokoju. Po chwili siedzieliśmy już na dole na kanapie, sączyłam kolejnego drinka ale jeszcze nie byłam pijana. Niall przedstawił mnie wszystkim jako swoją dziewczynę a oni wszyscy zgodnie stwierdzili że to niezwykłe że przed nim nie uciekłam...
- Oglądamy coś, jest prawie czwarta...  Eh, przydałoby się wracać do domów - powiedział w końcu Felix.
- Eh, masz rację. To do zobaczenia za miesiąc - machnęli jego towarzysze i już po chwili nikogo z nich nie było w pomieszczeniu...
- Proszę, proszę jak oni go słuchają - zaśmiał się Piter - dobra chłopcy i dziewczyny my też bierzemy swoją krew i uciekamy - szturchnął w ramię Amandę.
- Dobra chłopcy bierzemy kartony i uciekamy, mają rację zbliża się ranek przydałoby się być u siebie . posłała piękny uśmiech swoim towarzyszą a oni poszli i biorąc swoje kartony poszli do samochodów.
Piter objął Amandę w pasie a ja szybko zrozumiałam że są parą, Amanda cmoknęła go w policzek pożegnali się i wyszli.
 - Od dawna są razem - zapytałam gdy już ich nie było.
- Od dwudziestu lat - odpowiedziała Perrie.
- Chodźmy do sypialni - szepnął mi na ucho blondynek, a ja tylko kiwnęłam głową. Już po minucje leżeliśmy na jego ogromnym łóżku całując się. Tym razem leżąc na tym łóżku z mężczyzną poczułam się cudownie, a co najważniejsze bezpiecznie.
- Chcesz tego - zapytał wkładając mi ręce pod sukienkę.
- Tak, chce - dla potwierdzenia swoich słów szybkim ruchem pozbawiłam go koszulki.
- Rozumiem ze to podwójne potwierdzenie - szepnął przewracając mnie i siebie tak by to on był na górze.
 - Tak - powoli moje ręce wędrowały po jego klatce piersiowej w dół aż do guzika spodni, szybkim i pewnym ruchem odpięłam go a moje ręce już bez oporu wślizgnęły się pod spodnie i pod bokserki.
Jęknął cicho pod samym moim dotykiem. Jego ręce wędrowały po moich plecach.

Part 16

W tym momencie pod naszymi nogami wylądował jakiś pijany chłopak, Horan podniósł go, szybko pojawił się obok niego chłopak i przejął go.
- Wilson, zaprowadź go do 3 tam już leżą dwie osoby - powiedział Horan.
- Co jest w 3?
- Pijacy, właściwie to każdy z nich "dobrowolnie" oddaje pół litra krwi do litra krwi, ale musimy poczekać na Clare lub Magdalene by pobrały od nich krew. One u mnie zajmują się "dystrybucją" krwi - mówił wolno ale w jego głosie było można odczuć napięcie, przypuszczam że boi się iż ucieknę.
- Niall, ja powiedziałam ze nie odrzuca mnie to. Tak żyjesz i kiedyś ja będę tak żyła -powiedziałam a teraz w moim głosie słychać było napiecie, spowodowane strachem przed tym że Niall się rozmyśli.
 - Ale się boisz - zauważył to wahanie.
- Owszem boje się tego że mi powiesz że mnie nie przemienisz albo że ci się znudzę.
- Nie i nie, aa samej przemiany się nie boisz?
- Samej przemiany nie, tego co będzie po przemianie też nie pod warunkiem że będziesz przy mnie - uśmiechnęłam się.
- Spokojnie ja tu będę, aż sama nie karzesz mi odejść.
- Nigdy ci nie karzę.
- Więc nigdy nie odejdę - szepnął i złączył nasze wargi - zmęczona - zapytał zerkając na zegarek.
- Nie, wyspałam się...
- Na pewno, jesteś na prawdę niezwykła - pocałował mnie w czoło i pociągnął do grupki tańczących osób, tańczyliśmy przez chwilę po czym porwała mi go jakaś dziewczyna o różowo-niebieskich włosach.
- Przepraszam za córkę - powiedział mężczyzna, który stał przy barku w tym momencie zrozumiałam ze to wampiry.
- Jest młoda i nie umie się opanować, lepiej by tańczyła z...
- Wampirami niż ludźmi - skończyłam za niego.
- A więc ty jesteś Natalie - zaśmiał się, a ja zastanawiałam się jak ta lista mnie chroni skoro nikt nie wie. jak wyglądam - Niall często się z tobą pokazuje i otwarcie cię całuje i obejmuje ciągle jakiś wampir widzi was razem a poza tym czuwają nad tobą mieszkańcy tego domu i Piter ze swoimi współlokatorami.
- Przepraszam ze ci czytałem w myślach, ale ciągle pilnuje córki i zapominam się by wyłączyć się na myśli innych osób z którymi rozmawiam.
 - Spoko.
- Chcesz być z nim wiecznie?
 - Tak, jestem pewna. Ja w myślach nie czytam ale z twarzy już tak - zaśmiałam się widzą niego minę.
 - No tak, przestraszyłaś mnie odpowiadając na niezadane pytanie.
 - Wampirza jak i ludzka twarz mówią wiele - zaśmiałam się.
- Czasem bardzo wiele - mówił błądząc oczami za córką.
- Boisz się że coś komuś zrobi - wiem, był starszy ale wyglądał na 17 lat i nie umiałam do niego mówić przez pan.
- Mam 48 lat licząc ludzkie i wampirze razem.
- Czyli w wieku mojego ojca. - zaśmiałam się. Przypomniało mi się że ojciec wyjechał więc szybko wzbogaciłam się o kolejny drink.
- Tylko się nie upij, bywa niebezpiecznie. My ci nic nie zrobnimy ale ludzie.
- Wiem, wiem - powtórzył to co słyszałam już dziś nie jeden raz.
Znów ruszyłam na parkiet tym razem zatańczyłam z kilkoma chłopakami po czym wzięłam jeszcze jeden drink.
- Zatańczysz - William pociągnął mnie na parkiet.
- Z chęcią.
- Uważaj na siebie za chwile przyjdzie Max z Sivą po porcje krwi dla siebie a krążą plotki że chce cię odbić Horanowi, trzymaj się blisko wampirów - wskazał mi ręką szybko kilka grupek osób - to jest większość wampirów z imprezy, proszę uważaj.
- Czemu Ci tak na tym zleży?
- Bo Horan musi rozdzielić krew i podpisać papieru. Zniknie na pół godziny a jeśli wtedy pojawi się Max to ja odpowiadam za twoje bezpieczeństwo.
- Dobra, będę uważać... Ale...
- Wiem nie możemy przewidzieć wszystkiego, ale... Wiesz, wielu sytuacją możemy zapobiec. A lepiej zapobiegać niż naprawiać błędy.
- Postaram się być blisko wampirów - zaśmiałam się, potańczyliśmy jeszcze chwile po czym zeszliśmy a ja usiadłam na krześle barowym, szybko obok mnie pojawiła się El.
- Hej, hej i jak tam?
 - Dobrze, dobrze - uśmiechnęłam się i szybko odsunęłam bo dziewczyna obok zakręciłam się i upadła...- zawsze się tak upijają?
- Część, tak. Ale tak jest na każdej imprezie.
- Wiem, ale już trzeci raz ktoś na mnie upadł - zaśmiałam się i wzięłam napój który podawała mi El.
- Chodź potańczyć z przyjaciółką - pociągnęła mnie i już po kilku sekundach obie tańczyłyśmy w najlepsze.
Po tym jak Eli ode mnie odeszła, Niall przyszedł i pocałował mnie w policzek.
- Kochanie idę z chłopakami, skończyć z krwią - powiedział, po czym odszedł. Uśmiechnęłam się i rozglądnęłam wokół siebie.
 Najbliżej mnie z wampirów stał Stive, nie poznałam go jeszcze osobiście ale słyszałam jak rozmawiał z jakimś chłopakiem więc znałam jego imię a że miała pamięć do twarzy i imion to zapamiętałam... Wzięłam kolejny drink i poszłam w jego kierunku, stał sam w rogu sali i patrzył tępo na różne osoby.
- Hej Stive - powiedziałam stojąc już obok niego.
- Hej Natalie - uśmiechnął się - skąd wiesz jak się nazywam...?
- Magia, a tak poważnie to słyszałam jak rozmawiałeś z jakimś chłopakiem.
- Masz pamięć do twarzy. Chcesz coś mocniejszego - wskazał na mój drink.
- Chętnie bo to w ogóle nic nie daje.
- Specjalnie, żeby w krwi za dużo nie mieli. Ale ty możesz pić z naszego barku - zaśmiał się i podał mi drink...
- Dzięki - uśmiechnęłam się przejmując kieliszek.

wtorek, 4 marca 2014

Part 15

- Jesteś pewna że to ja jestem twoim szczęściem?
- Tak. Zrozumiałam to już pierwszego dnia, czyli właściwie dwa dni temu ale z każdą kojeną minutą czuje to bardziej.
- Kocham Cię, chce być twoim szczęściem. Ciesze się że tak mówisz - tym razem to on złączył nasze usta.
- Możecie przyjść nam pomóc? - zapytał Liam wchodząc do łazienki z Danielle.
 - Masz - brunetka podała mi bluzkę i spodenki.
 - Dzięki - wzięłam od niej ubrania i zeskoczyłam z blatu. A para wyszła z pokoju.
- Dam ci dwie minuty - Niall zamknął drzwi łazienki a ja szybko ubrałam przekazane mi ubrania. Wyszłam z łazienki, Niall siedział na łóżku.
 - Ślicznie, mamy jakieś pięćdziesiąt minut aż zaczną przychodzić pierwsi goście. A do przygotowania pozostało już bardzi mało.
- Dobra, idziemy na dół? - chwyciłam go za rękę i pociągnęłam w stronę drzwi. On szybko chwycił mnie jeszcze w pasie i przed otwarciem drzwj pocałował.
- Tak, idziemy - zaśmiał się. Po jakichś piętnastu minutach wszystko było skończone. Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy muzykę, pojedyncze dzwięki muzyki popłynęły z licznych głośników, jak na razie była cicho ustawiona.
- Dan, El, Nat chodźcie się przebrać - Pezz pociągnęła nas. Szybko weszliśmy do łazienki Pezz, była ona duża. Cała w czerni i srebrze, marmurowy blat pod ścianą tworzył długą toaletkę z dwoma umywalkami i bardzo dużym lustrem w złotej ramie pięknie wykańczały całość. Po dziesięciu minutach cała nasza czwórka była gotowa, okazało się że kupowanie nowej sukienki na każdą kolejną imprezę to już tradycja dziewczyn, Dani kupiła sobie miętową a Eli srebrzysto-czarną. Szybko uczesałam dziewczyny i siebie w tym samym czasie Eli nas pomalowała.
- Teraz mamy cztery ślicznotki - stwierdził Harry gdy zobaczył nas po opuszczeniu łazienki. W tym czasie do domu weszła młoda ruda dziewczyna a Styles się wzdrygnął, ale mimo to podszedł do niej i objął ją ramieniem.
- To jest Miranda - przedstawił ją i szybko zaprowadził do salonu, po czym do nas wrócił - Pezz dlaczego ty jesteś taka podła, liczyłem na to że zmienisz zdanie i nie karzesz mi z nią tu teraz być.
- Sorry, ale sam się ze mną założyłeś i przegrałeś - zaśmiała się, nacisnęła play i w domu rozległa się muzyka.
- Ja tu zostanę i przywitam gości - Styles stanął w drzwiach. Pezz nie protestowała, najwyraźniej wystarczyło jej to że Miranda była tej nocy partnerką Harry'ego a ten jej nie lubił. Z uśmiechem wyższości ruszyła w głąb domu. Niall objął mnie jakntylko weszłam do salonu.
- Ślicznie wyglądasz - szepnął mi na ucho - ponętnie. Proszę uważaaj na pijanych chłopaków. Wampiry cię nie tkną ale za ludzi odpowiadać nie mogę ponieważ oni nic nie wiedzą.
- Spoko Horan masz tu 7 osób które będą na nią uważać.
- Ja i moi chłopcy też - Piter stanął nagle za moimi plecami, nie wiedziałam czy był przyjacilem czy neutralnym gościem. Chłopcy przywitali się z nim w miarę ciepło ale Pezz była na niego wściekła i zachowywała dystans.
- Nie bądź taka, lata przyjaźni Malik, lata przyjaźni - zaśmiał się Piter a Perrie zluzowała, więc najwyraźniej wszyscy co tu lubili. Postanowiłam że także będę dla niego otwarta.
- Natalie poznaj Willsona, Arona, Amandę, Philipa i Dana - Piter szybko wskazał swoich towarzyszy.
- Człowiek? - zadziwiła się Amanda - Mamy jej pilnować, po jakiego...?
- Amanda! - krzyknął Piter - Wiem że rozstałaś się z Bobem ale nie wyżywaj się na innych!
- Sorry, ja. Dobra odpuszczę, jesteś dziewczyną Horan'a?
- Tak my jesteśmy razem - uśmiechnęłam się.
Wszyscy poszli dalej a ja po raz pierwszy zaczęłam się zastanawiać czy pasuję do Nialla.
- Idealnie, pasujesz do mnie idealnie - Horan przerwał moje rozmyślenia.
- Miałeś mi nie grzebać w myślach - szepnęłam mu do ucha.
- Przepraszam - przytulił mnie i zaprowadził do salonu.
W trakcie kolejnych trzydziestu minut zjawili się już wszyscy zaproszeningoście, próbowało też wbić się kilka nie zaproszonych ocen jednak Styles nikogo spoza listy nie wpuścił. Przed dziesiątą większość osób była już upita, ja też byłam już po kilku drinkach.
- I jak impreza - Piter wręcz zmaterializował obok mnie ocerając krew z kącika ust, gdybym nie wiedziała pomyślałabym że to poncz.
- Świetnie - odpowiedziałam normalnym głosem pomimo gwaru panującego w pomieszczeniu - a jak przekąska - zaśmiałam się.
- Zadziwiasz nas, wszystkich to odrzuca ale nie ciebie. Przekąska smaczna, tam idzie - wskazał mpalcem na oszołomioną czerwonowłosą.
- Zawsze są tak oszołomienie?
- Po alkoholu tak, po ugryziniu nie - zaśmiał się - chyha sze się połączy te rzeczy wtedy tak. Ale za kilka minut jej to minie. Pozatym ta impreza zapewnia im wszystkim i tym innym też bezpieczeństwo. W trakcie jednej takiej imprezy zdobywamy krew by wykarmkć jakieś pięćdziesiąt wampirów w ciągu miesiąca. Listy gości sprawiają że ta sama osoba nie znajduje się na takiej samej imprezie dwa razy pod rząd, a jeśli się pojawja to znajduje się na bezpiecznej liście ponieważ nie chcemy by komuś stała się krzywda. Louis jest najstarszym wampirem w przeciągu wielu mil, takich lub podobnych imprez o takim charakterze jest sześć na jego terenie - Piter wytłumaczył mi i rozjaśnił o co w ntym wsszystkim tak na prawdę chodzi.
- Ja jej to miałem wytłumaczyć - Niall zrobił urażoną minę.
- Tak, tak Horan. Weź się uspokój przykacielu - Piter klepnął go w plecy i odszedł. - Przyjaźnicie się - zapytałam.
- Tak, od lat. On jest spoko choć czasem się zgrywa.

poniedziałek, 3 marca 2014

Part 14

Po rozdaniu wszystkich pozostałych zaproszeń, powolnym krokiem ruszyłyśmy w stronę domu.
- Gdzie twój samochód? - zapytałam.
- Dani go wzięła, nie wiedziałam o której skończymy i mogli by mi zamknąć samochód na szkolnym parkingu.
- No tak, mogłam się domyślić.
- Spokojnie, nie musimy iść pod sam dom. Zayn zaraz po nas podjedzie, mogłybyśmy pobiec ale jest za dużo ludzi na ulicach - zaśmiałyśmy się i w tym momencie obok nas stanęła śliczna, czarna alfa romeo.
- Wsiadają panie - zaśmiał się Mulat otwierając drzwi przed Pezz.
- Tak - zaśmiałyśmy się ponownie i wsiadłyśmy do pojazdu. Pezz z przodu obok Zayn'a która od razu powitała go całuskiem. Ja natomiast usiadłam z tyłu i rozkoszowałam się przyjemną podróżą.
- Jesteśmy - oświadczyła Pezz budząc mnie - Boshe Nat, jest dopiero 17, idź się przespać przed imprezą. Zupełnie zapomnieliśmy że jesteś człowiekiem. Masz trzy godziny, wyśpisz się? - jej głos był zatroskany.
- Wystarczą dwie - uśmiechnęłam się, miałam jechać do domu - przypomniałam sobie.
- Ja poszłam a twój ojciec się nawet nie zorientował że to nie ty - Eli, która nagle znalazła się obok mnie chwyciła mnie w pasie - idź spać mała - szybkim ruchem chwyciła mnie w pasie i podniosła - jesteś lekka jak piórko - stwierdziła z uśmiechem.
- A może ty silna jak wampir - odparłam a Zayn wypluł napój, który aktualnie pił.
- Ty wiesz! - krzyknęli Zayn, Liam, Eleanor, Louis i Harry równocześnie.
- Tak, powiedziałem jej. Eli puść ją - zagroził Niall.
- Chętnie tylko że ona zasypia - w tym momencie blondyn przejął mnie od Eli i opiekuńczym uściskiem zaniósł mnie do swojej sypialni.
- Położysz się ze mną? - poprosiłam.
- Właściwie godzinka snu by mi się przydała - stwierdził i ściągnął koszulkę.
- Wy śpicie? - zdziwienie wypłynęło na moją twarz.
- Tak czasami tak, tak samo jemy i korzystamy z łazienek - zaśmiał się.
- Przepraszam.
- Spokojnie, pytasz bo to dla ciebie nowe - pocałował mnie w czoło kładąc się obok mnie - o której cię myszko obudzić? - zapytał leżąc już obok mnie.
- Ile zamierzasz spać?
- Tak do w pół do siódmej wieczorem.
- To obudź mnie jak wstaniesz, wyśpię się za ten czas...
         Już po krótkiej chwili oboje spaliśmy wtuleni w siebie...
^ -Nie powinnaś chodzić sama o tak późnej porze - zaśmiał się Max, który nagle znalazł się obok mnie. - Nie jestem sama, Niall jest tu ze mną - odpowiedziałam spokojnie, choć tak na prawdę cała drżałam, gdyż było to kłamstwem
- Nat wstawaj, wstawaj - ktoś mną potrząsał - Kochanie dobrze? - zapytał przerażony Niall.
- Tak, przepraszam powinienem się nie wyspałeś przeze mnie...
- Nat, ja nie muszę długo spać, wytrzymuję kilka nawet kilkanaście tygodni bez snu. Poza tym już jest siódma siedemnaście i sam przed chwilą wstałem. Martwiłem się, cały czas się kręciłaś i płakałaś.
- Przepraszam, ja... Niall, nic mi nie jest. Spokojnie - podeszłam i go mocno przytuliłam ponieważ w jego kącikach oczu pojawiły się łzy.
- Tak, dobrze. Przepraszam nie chciałem Cię zmartwić, martwię się o ciebie.
- Spokojnie, przy tobie jestem bezpieczna. Mogę wziąć prysznic? - kiwnął głową i zaprowadził mnie do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic, strumień zimnej wody obudził mnie i odsunął senność z dala ode mnie. Nie śpieszyłam się, woda powoli spływała po moim ciele, mokre włosy oplatały moje ciało. Niedawny koszmar odszedł w najdalsze zakamarki pamięci, teraz zastanawiałam się czy jako wampir miałabym świetną pamięć. Może wrócą wspomnienia mamy, jej słodkiego uśmiechu i pięknych niebieskich oczu. Długie brązowe włosy sięgające pasa odziedziczyłam po niej. Śniadą karnację także.
Moja mama była cudowną osobą, dobrą i wrażliwą. Często chodziłyśmy razem do parku albo na basen - same bez taty, który zazwyczaj był w tedy w pracy. Wieczorami całą rodziną chodziliśmy na spacer do pobliskiego lasu, w każdy piątek byliśmy w kinie a w soboty popołudniami w teatrze. Bardzo się kochaliśmy, pieniądze które zarabiali rodzice były wystarczające by przeżyć w ten sposób. Odkładali też na moje studia, więc sytuacja nie była taka zła. Zaśmiałam się na wspomnienie jak kłócili się kim powinnam być, w końcu zrozumieli że ja sama powinnam zdecydować kim bym chciała być.Wtedy nie umiałam im powiedzieć, pomimo przyjaciół i dobrych stopni czułam się wyobcowana we własnym świecie. A teraz wiedziałam kim chce być, pragnę zostać wampirem. Żoną lub dziewczyną Niall'a ale wiem że z takiej decyzji nie byli by zadowoleni. Oni pragnęli bym była wykształcona, miała dobrą prace potem, w nie bliskiej przyszłości męża a dopiero potem dzieci. Może nawet chcieli bym miała domek z ogródkiem w dobrej dzielnicy. Takie przypuszczalnie było ich wyobrażenie mojego szczęścia, ja jednak wiedziałam że nie byłabym szczęśliwa w takim życiu. Studia z chęcią bym skończyła, ale ja nie pragnę dzieci, stałego domu. Pragnę Niall'a, pragnę być wampirem.
- Hej wychodzisz? - Niall zastukał w drzwi kabiny.
- Tak - wyłączyłam wodę i wyszłam obwiązana ręcznikiem. Pojedyncze krople wody spływały po mojej szyi z koka.
- O czym myślałaś?
- O mamie, o tym czego dla mnie chciała. I o tym czego ja chce.
- Te pragnienia bardzo się różnią? - zapytał podnosząc mnie i sadzając na szafce pod ścianą.
- Tak ona pragnęła bym skończyła szkołę, poszła na studia, znalazła dobrą pracę potem męża a na koniec miała dzieci. A ja pragnę ciebie - powiedziałam zupełnie spokojnie.
- Możesz skończyć szkołę, iść na studia, mieć męża... Jeśli będziesz ze mną to możemy mieć problem z tym by mieć dzieci. Ale...
- Niall, ja chce tylko ciebie. Skończę szkołę, pójdę na studia. Ale nie muszę, nie musimy mieć dzieci. Szczęście to ty, moje szczęście. Ty nim jesteś - powiedziałam i go pocałowałam.

niedziela, 2 marca 2014

Info

W poprzednim info dodałam znaczek. Zaraz to tu całe skopiuje xD

o Chodzi o to że miałam zamiar wstawiać wam jedną część co 1-2 dni.
Ale jako iż piszę na tablecie, a w domu nie mam wi-fi to jestem w stanie przesłać to tylko będąc:
☺ u siostry
☺ u wujka
☺ w KFC xD
☺ w jednym z autobusów, kursujących u mnie :p
w szkole na 2 piętrze, gdzie mam rzadko lekcje :/
Drugą opcją było by przepisywanie tego, ale na prawdę mi się nie chce.

o Kolejną sprawą jest DŁUGOŚĆ rozdziałów.
☻Staram się by były w miarę podobnej długości, ale nie zawsze wiem ile tego wyjdzie pisząc na tablecie.
☻Długość długości nie równa ponieważ robię ostatnio dużo dialogów a to optycznie powiększa długość rozdziału. Ale literowo (bo w literach liczy mi tablet) jest taka sama w miarę (waha się od 200 - 500 literami)

o Teraz JAKOŚĆ
☺ Pisząc na tablecie czasami wstawiam inną literę - przepraszam!
☻ Zdarza się że jak już zacznę pisać szybko to nie wskakuje spacja a ja tego nie wyłapuję.
☺ Błędy ortograficzne - są tak rażące że porażka, ale to zazwyczaj nie mój brak wiedzy tylko to że piszę szybko na przerwach albo w przerwach dyktowania przez nauczycieli
☻ Udostępniając z NOTATNIKA na BLOGGERA nie robią się ENTERY za co przepraszam, obiecuję że będę starała się to poprawić do 5 godzin. Chyba że nie będę miała dostępu do komputera.
☺ Czasem piszę po północy bo wiem że skoro wstawiam już raz na tydzień to nie 1-2 rozdziały a więcej i wtedy jest na prawdę mało maślane... I obiecuję że jak wstawię taki rozdział to do 2 dni go poprawię gdyż będę je poprawiać dopiero po zamieszczeniu na bloggerze bo nie mam czasu żeby to zrobić wcześniej :p


Za wszystko przepraszam...


A teraz te moje 'znaczki':
◘◘ Teraz coś co tyczy się rodzaju czcionki w tekście:
Jeśli zobaczycie:
*jakiś tekst - oznacza to że jest to "przemyślenie" bohatera który nie jest narratorem
/jakiś tekst - są to informacje ode mnie, wyraz twarzy czy coś w tym stylu czego nie potrafię opisać jakoś specjalnie...
^^tekst/link - są to linki do wyglądu makijażu/stroju,/pomieszczenia
tekst - są to zapiski w pamiętniku (z czego w tym wypadku zazwyczaj kończy/zaczyna się czymś w stylu Kochany Pamiętniczku...)
~jakiś tekst - są to słowa, które "wypowiada" główna bohaterka (narrator) ale nie na głos tylko w głowie...


Jeśli wprowadzę coś jeszcze to wam dam znać :***